piątek, 2 listopada 2012

"Serce mroku"~Rozdział 3


W którym słychać trzask kości...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
          Naruto wił się w uścisku wampira, który z każdą chwilą go pogłębiał. Wpatrując się wściekle czerwonymi oczami w twarz blondyna, czarnowłosy syknął groźnie. Mocniej zacisnął kościste palce na szyi swojej ofiary, wbijając w jego skórę dłuższe paznokcie. Błękitnooki za wszelką cenę starał się wyrwać Potomkowi Nocy - próbował oderwać od siebie jego rękę, lecz mimo uderzeń wampir nawet nie cofnął dłoni, a jedynym ruchem, jaki wykonał było przybliżenie twarzy do policzka Naruto.
          Blondyn zamarł, gdy odczuł na swojej skórze zimny oddech. Jego oczy zaszkliły się łzami, a w obolałym gardle pojawiła się gula, nie pozwalająca nabierać powietrza. Był pewny, że nie da rady odepchnąć napastnika i za kilka sekund nastąpi koniec jego życia - wampir rozszarpie mu tętnice i pożywi się krwią. Chciał krzyknąć, błagać o pomoc, ale strach sparaliżował całe jego ciało, pozostawiając go na łasce Potomka Nocy. 
          Kiedy kruczowłosy wyciągał drugą rękę w stronę szyi chłopaka, aby pozbawić go możliwości ruchu, wrzasnął głośno i niespodziewanie puścił Naruto, który od razu odskoczył od sofy przeraźliwie przy tym kaszląc. 
          Gdy udało mu się rozmasować zaczerwienione miejsce, a także nabrać powietrza w płuca, spojrzał z wyrzutem na wampira. Zastanawiał się, co mogło go skłonić do nagłego zaprzestania ataku. Początkowo blondyn nie zrozumiał, z jakiego powodu jego kat leżał w nieruchomej pozycji, z szeroko otwartymi ustami, przypominając tym rybę wyciągniętą z wody. Dopiero po dłuższej chwili dostrzegł strużkę krwi, spływającą z rany na jego klatce piersiowej. No tak, nie zdążyłem jej zaszyć pomyślał Naruto. Skaleczenie musiało się ponownie otworzyć, gdy próbował mnie poddusić.
          Blondyn wykorzystał sytuację i prędko wstał z podłogi. Choć szyja ciągle go bolała, rzucił się w stronę wampira i wskoczył okrakiem na jego nagi brzuch, aby uniemożliwić mu tym dalsze ataki.
          Mimo bólu, brunet ponownie obnażył kły i starał się zrzucić z siebie natarczywego chłopaka. Na szczęście Naruto był przygotowany na tę okoliczność i w porę złapał nadgarstki czarnowłosego,  unosząc jego ręce za głowę. W takiej pozycji Potomek Nocy nie stanowił już dla niego tak wielkiego zagrożenia, lecz ciągle wysuwał ostrzegawczo kły, które w połączeniu z jego szkarłatnymi tęczówkami nadawały mu upiornego wyglądu.
          Po kilku minutach walki ciemnooki w końcu dał za wygraną i zastygł w bezruchu. Choć przestał się wyrywać i zrzucać z siebie blondyna, ciągle syczał i pluł. Naruto dyszał ciężko, a na jego czole pojawiły się kropelki potu. Walczył ze swoim pacjentem krótką chwilę, ale czuł, iż zaczynają opuszczać go siły. Wiedział, że wampiry są potężne i nieustępliwe, ale nie spodziewał się takiej reakcji ze strony Potomka Nocy, którego zdecydował się uratować. Nie musiał tego robić - mógł równie dobrze, jak każdy inny człowiek zostawić wampira na swoim progu lub też poinformować o tym oddział Łowców. Udzielając mu pomocy naraził samego siebie na niebezpieczeństwo, przez co zachowanie ciemnookiego dogłębnie nim wstrząsnęło. Starał się zrozumieć jego motywy - znalazł się w obcym domu z nieznaną osobą, lecz z drugiej strony zastał go, gdy ten opatrywał jego rany. Blondyn był wyrozumiały, ale jego zrozumienie miało jakieś granice, które czarnowłosy zaczął już przekraczać. Irytacja Naruto z każdą sekundą zmieniała się we wściekłość, która wybuchła, gdy wampir splunął mu między oczy.
          Blondyn mocniej ścisnął ręce swojego pacjenta i wrzasnął:
          - Gdybym chciał twojej zguby, to zostawiłbym cię na pastwę Łowców! W deszczu, krwawiącego i przemarzniętego!
          Gniew malujący się dotąd na twarzy bruneta zastąpił wyraz zdziwienia i niezrozumienia. Wpatrywał się zaskoczonym spojrzeniem w zmarszczone brwi chłopaka, aż schował kły, a jego tęczówki odzyskały ciemną barwę.
          - Co? - spytał półszeptem. 
          - To, co słyszysz! - warknął rozwścieczony Naruto. - Uratowałem ci życie! Ochroniłem cię! Zaryzykowałem własnym zdrowiem, a ty plujesz mi w twarz i próbujesz udusić?! Powinienem zostawić cię na progu mojego domu!
          Potomek Nocy otworzył szeroko usta, a jego oczy przybrały wielkość dorodnych pomarańczy. Spoglądał na swojego opiekuna nieufnym wzrokiem, aż w końcu rozluźnił  napięte ciało. Ostre spojrzenie blondyna musiało go przekonać do prawdziwości jego słów, ponieważ zaprzestał także ciągłego plucia i syczenia. Nawet rysy jego twarzy stały się łagodniejsze, a klatka piersiowa unosiła się i opadała w spokojniejszym rytmie. Niestety ciężar Naruto coraz bardziej dawał mu się we znaki, dlatego też spróbował przybrać wygodniejszą pozycję, lecz jęknął głośno, ponieważ rozcięcie na piersiach znów się otworzyło. Kolejne krople krwi spłynęły z jego skaleczenia, barwiąc śnieżnobiałą sofę czerwonym kolorem.
          Blondyn, spoglądając na grymas bólu, który pojawił się na twarzy ciemnookiego złagodniał i rozluźnił uścisk rąk. 
          - Muszę zająć się tą raną - rzekł spokojniej. - Straciłeś już zbyt dużą ilość krwi. Kolejne utraty mogą być dla ciebie niebezpieczne. 
          Nie czekając na jego odpowiedź, zeskoczył z ciała wampira, po czym podniósł przewrócony taboret i na nim usiadł. Wytarł oplutą twarz ręcznikiem, po czym z ciągle zirytowaną miną przystąpił do opatrywania skaleczenia. 
          Kiedy ułożył dłonie na klatce piersiowej Potomka Nocy i zaczął odkażać skaleczenie, ciemnooki zwrócił wzrok w jego stronę.
          - Wampiry - Przełknął ślinkę. - Mają zawsze zimną skórę. Bez względu na to, jaka jest temperatura, mamy chłodne ciała. Jedynie podczas gorączki, nasze czoła robią się gorące. Twoje dłonie są ciepłe...jesteś człowiekiem.
          Naruto niechętnie skinął głową.
          - Owszem - odparł obrażonym tonem. - W przeciwieństwie do wampirów potrafię się zachować. Może to zdradza, że należę do innej rasy.
          Był pewny, że swoimi słowami zdoła urazić bruneta, lecz ten nie wydał się obruszony. 
          - Nie chciałem cię zaatakować - Uciekł wzrokiem w dalszą część pokoju. - Myślałem, że...że chcesz mnie...
          - Zabić? - podsunął jego rozmówca.
          Ciemnooki potwierdził rzucając mu wymowne spojrzenie. Blondyn westchnął głęboko.
          - Rozumiem - stwierdził. - Straciłeś przytomność na progu nieznanej posiadłości, a potem obudziłeś się w towarzystwie nieznanego człowieka, w nieznanym domu. Potrafię pojąć twoje zachowanie, ale nie musiałeś od razu się na mnie rzucać. W przeciwieństwie do ciebie, ja jestem mniej odporny na ból. 
          - Przepraszam - odparł ze skruchą czarnowłosy. - Byłem pewny, że próbowałeś wyrządzić mi krzywdę tak, jak inni ludzie.
          Naruto oderwał wzrok od rany, którą skończył oczyszczać.
          - Nie wszyscy są tacy, jak myślisz - Sięgnął po igłę oraz nić chirurgiczną. - Nawet nie wiesz, ilu ludzi jest zmęczonych wojną. Wielu z nas nie jest do was wrogo nastawionych. To para królewska sieje propagandę na temat tego, jak bardzo nienawidzimy wampirów, a chyba sam wiesz, że propaganda ma niewiele wspólnego z prawdą. 
          - Zdaję sobie z tego sprawę. Wiem, że królowa i król Lenoi, tak jak i ich wojska koloryzują zarówno nasze, jak i wasze zachowanie. Jednakże - Westchnął ciężko. - nigdy nie spotkałem człowieka, który nie chciałby skrzywdzić wampira. Jesteś pierwszym przedstawicielem twojej rasy, który wyciągnął dłoń do Potomka Nocy. 
           - Ludzi takich, jak ja jest więcej niż myślisz - odparł blondyn i przystąpił do nawlekania nici. Niestety jego dłonie tak bardzo drżały, że igła wyślizgnęła mu się z palców i z cichym brzękiem upadła na podłogę. - Cholera - mruknął i schylił się by odnaleźć swoje narzędzie. Choć w pokoju panował gęsty półmrok, rozpraszany jedynie przez blask świec, blondyn bez problemu ją odnalazł. 
          Wyczyścił igłę i po kolejnym podejściu nareszcie udało mu się nawlec nić i zacząć zaszywać ranę.
          Gdy w skupieniu zajmował się ostatnim skaleczeniem wampira, ciemnooki nie odrywał od niego wzroku. Badawczo przyglądał się niebieskim tęczówkom chłopaka oraz pracy jego  dłoni.
          - Właściwie, dlaczego mi pomagasz? - spytał.
          - Jestem lekarzem. Moim obowiązkiem jest ratowanie każdego istnienia.
          Kruczowłosy uniósł brew.
          - Więc robisz to tylko dlatego, że pomoc należy do kanonu twojego zawodu?
          Naruto pokręcił przecząco głową, lecz nie udzielił odpowiedzi.
          - Więc dlaczego? - dopytywał wampir.
          - Nie potrafię tego wyjaśnić. Czuję, że muszę ci pomóc, ale nie wiem, z jakiego powodu.
          - Wiesz, tylko nie chcesz powiedzieć.
          Blondyn na sekundę zatrzymał zaszywanie rany i spojrzał w głębie czarnych oczu swojego pacjenta.
          - Robię to, ponieważ dawno temu znałem innego wampira. Wiem, jacy jesteście i wiem też, że niczym nie przypominacie istot, które opisują władze Lenoi. Wpajają ludziom, że Potomkowie Nocy to mroczne, krwiożercze stwory, pragnące jedynie ludzkiej krwi. Nie wierzę w to, że tacy jesteście. 
          - Tamten wampir musiał być ci bardzo drogi, skoro mimo wojny nie jesteś do nas wrogo nastawiony.
          - Był - przyznał błękitnooki i powrócił do zszywania rany. Spuścił głowę w taki sposób, że włosy zakryły mu niemal całą twarz i ukryły wilgotne oczy. - Nauczył mnie miłości, współczucia i wrażliwości. 
          - Takie cechy to w dzisiejszych czasach prawdziwa rzadkość - zauważył brunet. - Jesteś dość...niezwykły.
          - "Niezwykły"? - powtórzył pytająco Naruto.
          - A nie? Pomagasz, chronisz, nie zabijasz.  Gdybym trafił na kogoś innego, to pewnie byłbym już zamknięty w lochach twierdzy, albo już bym nie żył - Przymknął oczy w zamyśleniu. - O tak...jesteś niezwykły.
          - Mam na imię Naruto. Nie "niezwykły" - Uśmiechnął się lekarz. - Ale schlebia mi, jak mnie tak nazywasz.
          - Prawdziwa skromność - Zaśmiał się czarnowłosy. - Jestem Sasuke Uchiha. 
          Blondyn zakończył zszywanie rany i odłożył narzędzia na ławę, po czym założył na rozcięcie solidny opatrunek. Ostatni raz przebadał ciało swojego podopiecznego, aby mieć pewność, że nie pominął żadnego skaleczenia. Choć brunet leżał zupełnie nagi, nie przeszkadzało mu spojrzenie Naruto, które mierzyło go od palców stóp, aż po czubek głowy.
          - Opatrzyłem wszystkie twoje rany - poinformował niebieskooki. - Na razie powinieneś leżeć. Nie wiem, czy szwy się nie rozejdą, więc nie ryzykuj wstawaniem. 
          - Nie mogę tu dłużej zostać - odparł stanowczo Sasuke. - Mam wiele spraw do załatwienia.
          - Wychodząc teraz na dwór wyrządzisz przysługę jedynie Łowcom, którzy od razu cię wytropią. Nie masz siły nawet przespacerować się po pokoju, a tym bardziej przed nimi uciekać. 
          - Zatrzymasz mnie siłą?
          - Nie - Pokręcił głową Naruto. - To ty jesteś panem swojego życia. Jeśli chcesz je stracić - droga wolna. Nie będę cię tu przetrzymywał. Jednakże, jako lekarz radzę ci leżeć i się stąd nie ruszać, chyba że pragniesz wybrać się na ten lepszy świat. To twoja decyzja.
          Po tych słowach blondyn wyszedł z salonu, a po chwili do niego wrócił, niosąc w rękach kupkę ubrań oraz błękitny koc. 
          - Jeśli zdecydujesz się opuścić mój dom, ubierz się w nie - Położył odzież na wysuniętym taborecie. - To ubrania, które są na mnie za duże, więc na tobie będą leżeć jak ulał. Jesteś wyższy i lepiej zbudowany. 
          - Co zrobiłeś z moimi starymi rzeczami? - spytał ostro Sasuke.
          - Spaliłem je. Były całe we krwi, więc i tak już do niczego by ci się nie przydały. Ale nie martw się - wyciągnąłem z nich zdjęcie - Wskazał ruchem głowy na czarno-białą fotografię, leżącą na skraju ławy.
          Czarnowłosy odetchnął z ulgą i rzucił zasmucone spojrzenie w stronę kartki papieru, odbijającej blask świec. Naruto okrył całe jego ciało bawełnianym kocem, po czym posprzątał swoje narzędzia chirurgiczne i wziął w rękę rozpalony świecznik.
          - Jestem już zmęczony - powiedział, zakrywając usta w szerokim ziewnięciu. - Pójdę się położyć. Jeśli będziesz czegoś potrzebował to znajdziesz mnie na wyższym piętrze. Natomiast jeśli tej nocy odejdziesz z mojego domu, to od razu chciałbym się z tobą pożegnać.
          - Jestem twoim dłużnikiem, Naruto - wyszeptał Sasuke. - Dziękuje za wszystko, co dla mnie zrobiłeś, niezwykły człowieku.
          Blondyn uśmiechnął się subtelnie i wyszedł z salonu. Jego serce biło przyspieszonym rytmem, a oddech stał się niespokojny. 
          Od kilku lat nie przebywał w towarzystwie żadnego wampira. Ostatnim Potomkiem Nocy, z jakim przyszło mu żyć pod jednym dachem był jego ojciec, który mimo tego, że należał do innej rasy, nauczył swojego syna ludzkich odruchów. Choć od kilku lat go nie widział, doskonale pamiętał błękitne tęczówki swojego taty, jego życzliwe spojrzenie oraz szeroki uśmiech. Teraz, gdy spotkał Sasuke wszystkie wspomnienia z jego dawnego, spokojnego życia uderzyły w niego ze zdwojoną siłą. Przez głowę blondyna przewijały się zapamiętane obrazy - przypominał sobie, jak trzymał rękę swojego ojca, gdy był małym chłopcem. Pamiętał, jak jego tata zamykał go w swoich ramionach, kiedy tylko miał ku temu okazję i doskonale pamiętał, kiedy widział go po raz ostatni. Słyszał jego krzyk. Słyszał, jak jego tata wywoływał jego imię. Widział oczami wyobraźni gromadę Łowców. Widział krew, barwiącą ulicę. 
          Naruto złapał się za głowę i oparł się plecami o ścianę. Odetchnął głęboko, po czym gwałtownie zamknął oczy. Nabierał oddech w płuca i wypuszczał go nozdrzami, aby odegnać od siebie traumatyczne wspomnienia.
          - Nie myśl o tym - szepnął. - Nie myśl o tym. To przeszłość. To tylko przeszłość...Musisz zapomnieć.
          Po kilku minutach zaczął wspinać się po schodach. Czuł, że tej nocy nie uda mu się zmrużyć oka.

*******

          Po ciele Itachiego przeszedł silny dreszcz. Wampiry nie odczuwały zimna tak, jak ludzie. Były na nie bardziej wytrzymałe i odczuwały chłód jedynie wtedy, gdy temperatura spadała poniżej kilkudziesięciu stopni mrozu, kiedy były ciężko ranne albo powolnie umierały. Długowłosy otworzył oczy, lecz nie dostrzegł żadnych kształtów. Otaczała go jedynie bezkresna ciemność. Odkrył, że leży na nierównej, kamiennej posadzce, a jego czuły węch wykrył w powietrzu zapach stęchlizny, świeżej ziemi oraz moczu. Skrzywił się i ledwo powstrzymał wymioty - połączenie tych trzech zapachów doprowadzało go do granic wytrzymałości. Z trudem się pohamował i starał się podnieść do pozycji siedzącej.
          Kiedy w końcu udało mu się dźwignąć zdał sobie sprawę, że boli go każda część ciała, jednakże najbardziej dokuczał mu tył głowy. Przyłożył dłoń do potylicy i syknął cicho, kiedy pod wpływem dotyku odczuł kolejną falę cierpienia. Pod palcami wykrył lepką ciecz. Przystawił rękę do nosa i powąchał zagadkową substancję.
          - Krew - powiedział niemal bezdźwięcznie. - Rozbili mi głowę...
          Po dłuższej chwili jego oczy przyzwyczaiły się do mroku, dzięki czemu mógł lepiej przyjrzeć się pomieszczeniu. Dziękował w duchu, że wampiry, niczym koty potrafiły widzieć w ciemnościach, lecz w przeciwieństwie do zwierząt ich tęczówki musiały się do tego przygotować. Itachi zdał sobie sprawę, że siedzi zupełnie sam w zamkniętej celi. Z trzech stron otaczały go ściany, wykonane z żelaznych prętów, a za plecami miał kamienny mur. Zauważył, że w sąsiednich pomieszczeniach przesiadują dziesiątki Potomków Nocy. Odróżniał ich od siebie jedynie wiek, lecz łączyły liczne rany, rozcięcia, a nawet braki kończyn. Większość z nich leżała bezwładnie w swoich celach, a ich klatki piersiowe już się nie unosiły. Szczury, biegające wśród prętów korzystały z okazji i podgryzały już martwe ciała. Itachi przystawił dłoń do ust, aby zdusić krzyk. Nie raz oglądał czyjąś śmierć, ale nigdy nie widział tak bestialskich mordów, jakich dopuścili się ludzie. Już wiedział, gdzie się znajduje. Lochy...pomyślał. Lochy twierdzy Metrisundu. Rzucił zaszklone spojrzenie w prawą stronę, gdzie nastoletni wampir leżał w kałuży krwi. Itachi podciągnął się na rękach w jego stronę i miał już się do niego odezwać, gdy odkrył, że chłopak nie żyje od kilku dni. Jego szeroko otwarte, puste oczy wpatrywały się wprost w zapłakaną twarz długowłosego.
          - Mój lud... - zaszlochał. - Moi poddani...wszyscy umierają.
          Oparł głowę o żelazne pręty i pozwolił swoim łzom swobodnie płynąć. Zamknął oczy, aby nie oglądać otaczającej go masakry. Jedyną rzeczą, jaka go w tej chwili pocieszała był fakt, że ocalił swojego młodszego brata od podobnego losu. 
           Nagle do jego uszu dotarł głośny pisk. Itachi w ułamku sekundy uniósł powieki i rzucił przerażone spojrzenie w stronę, z której dobiegał go odgłos. Ujrzał przedstawiciela Łowców, trzymającego w dłoni rozżarzaną pochodnię oraz  stojącego w otwartej bramie. Cały strach oraz przerażenie długowłosego przemieniły się w nieopisany gniew. Groźnie obnażył kły, a jego tęczówki spowił krwisty kolor.
          - Mordercy! - wrzasnął przeraźliwie.
          - I mówi mi to zwierzę, żywiące się krwią - odparł ironicznie wojownik. - Teraz pójdziesz ze mną albo dobrowolnie, albo wyciągnę cię stąd za włosy. Wybieraj.
          - Wolę od razu umrzeć niż gdziekolwiek z tobą pójść, zabójco!
          - Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem.
          Barczysty mężczyzna powolnie wszedł do wnętrza celi i zbliżył się w stronę Potomka Nocy, który coraz głośniej warczał i wtulał się w pręty. Wiedział, że nie ma siły walczyć z Łowcą i miał nadzieję, że ten przestraszy się jego wyglądu oraz odgłosów. Niestety wojownik jedynie odrzucił w bok celi pochodnię, która po uderzeniu o ziemię od razu zgasła i rzucił Itachiemu sadystyczny uśmiech.
          Kiedy stanął krok od niego, długowłosy wcisnął się plecami w ścianę i mocniej wyszczerzył kły. Łowca przyklęknął obok niego na jedno kolano i spojrzał głęboko w  czerwone oczy wampira, po czym brutalnie złapał go za ręce na wysokości łokci. Potomek Nocy za wszelką cenę starał się wyrwać, lecz mężczyzna coraz mocniej ściskał jego ciało. 
          Nagle przewrócił go na posadzkę i z całej siły wygiął jego ramiona pod nienaturalnym kątem. Itachi krzyknął głośno, zagłuszając w ten sposób trzask łamanych kości. Chłopak wrzeszczał z bólu, kiedy jego oprawca puścił już bezwładne ręce i chwycił go za włosy.  Pogwizdując spokojną melodię, Łowca wywlekł go z celi, wyrywając przy tym kolejne kosmyki.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Kochani, mam dla Was kilka wiadomości.

Rozdział miał pojawić się wcześniej, lecz niestety trafiła mnie choroba, tak więc dopiero dziś opublikowałam nowy rozdział "Serca mroku". Jest on dłuższy niż zeszły wpis. Jest w nim trochę niejasności, ale w następnym rozdziale wszystkie zagadki zaczną się rozwiązywać. Mam nadzieję, że wpis Wam się spodobał i czekam na Wasze opinie.

Przedwczoraj miałam urodziny i w tym dniu postanowiłam zacząć wiele rzeczy od nowa. Można nawet powiedzieć, że chcę zacząć nowe, lepsze życie, ponieważ zeszły rok nie był dla mnie zbyt łaskawy. Zaczęłam od zmiany wizerunku - przefarbowałam włosy, za tydzień będę miała okulary, ale także chcę poprawić się w pisaniu. Posty na blogu będą pojawiały się teraz raz na tydzień lub dwa tygodnie, ponieważ nad każdym z nich chcę ciężej pracować. Będę bardzo się starać, aby rozdziały były jeszcze lepsze, jeszcze bardziej ciekawe.

Planuję także zmienić szablon bloga. Wiem, że checkmate-yaoi ma kilka tygodni, ale wymyśliłam nowy, ciekawszy wygląd. Na pewno nie zrealizuję tego planu w tym miesiącu, ale mam nadzieję, że w czasie przerwy świątecznej, w dniach po Bożym Narodzeniu uda mi się stworzyć nową grafikę.

Ostatnio nie mam zbyt wiele czasu dla siebie dlatego wszystkie blogi mogę komentować ze sporymi opóźnieniami.

Korzystając z okazji, dziękuje wszystkim czytelnikom bloga za Wasze komentarze, e-maile itp. Wasze opinie naprawdę mi pomagają i zachęcają do kontynuowania działalności blogowej. Bardzo się cieszę, że coraz więcej osób wypowiada się pod wpisami i dzieli się własnymi przemyśleniami. Oby tak dalej:)

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

34 komentarze:

  1. Świetny rozdział. Nie umiem doczekać się 4. Nie potrafię ocenić co mi się najbardziej podobało więc napiszę tak: cały mi się spodobał. Poczułam jakby to się działo naprawdę. Bardzo mi się podoba jak piszesz. Sama chciała bym tak umieć :) No więc jak zawsze życzę dużo weny....
    Mikoto-chan

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuje:) Strasznie się cieszę, że rozdział przypadł Ci do gustu.

      Usuń
  2. Nocia boska ale jak dla mnie nadal za krótkaa ;3 Jak mi szkoda Naruto, jak czytałam o jego wspomnieniach o ojcu, uroniłam łezkę ze wzruszenia :< Emocje leją się z tekstu litrami i docierają do mojego serca (jestem zbyt wrażliwą romantyczką ;p). Miałaś urodzinki ? A więc spóźnionego wszystkiego najlepszego, dużo weny oraz szczęścia ;* Czekam niecierpliwie na next ;*

    Pozdrawiam, Neko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuje za życzenia:) Cieszę się, że rozdział Ci się spodobał. Miał być on odrobinę dłuższy, ale stwierdziłam, że przeniosę niektóre wydarzenia do rozdziału czwartego, który możliwe, że będzie dłuższy:)

      Usuń
  3. Wszystkiego najlepszego Ayu-Chan!
    Bardzo interesująca i wspaniała notka :3 . Nie moge doczekać się następnego rozdziału.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuje:) Miło mi, że notka Ci się spodobała.

      Usuń
  4. Sasuke...nagi...w łóżku Naruto...rozmażyłam się.
    Muahahaha! Chyba nie myśłałyście, żedałam Wam (Ayu i Kasi) spokój! Jestem z Wami duchem cały czas icod teraz będę na nowo nękać wszystkim tym, czym nękałam Was na tamtym blogu (błędami ortograficznymi, natarczywyni pytaniami itp.). Wracam z pełną mocą, pomysłami na własne opowiadanie, masą nauki i wolnym czasem. Nie wiem, czy kiedyś to pisałam, ale zawsze będę z Wami (chociaż trochę wypadłam z kółka). Pszesz świetnie, dużo lepiej niż wcześniej (chociaż wtedy też pisałaś pięknie. Miło czytać coś takiego. Można się zrelaksować i powspominać stare czasy XD. Rozdział bardzo mi się podobał, szkoda mi Itashi'ego. To okropne oglądać cierpienie poddanych. Naruto zachowuje się tu o wiele poważniej i doroślej niż w wcześniejszym opowiadaniu. Wybacz za tak chaotyczny komentarz, ale oglądam po raz drugi "Spadaj tato" tym razem z mamą.
    Kończę i życzę udanej imprezy urodzinowej (pamiętałam^^)
    Ravn

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tylko ty się rozmarzyłaś XD Szkoda, że czegoś w tym łóżku nie zrobili, hyhyhy ;> XD

      Usuń
    2. Ravn kochana! Nareszcie do nas wróciłaś. Bardzo się za Tobą wszyscy stęskniliśmy. Cieszę się, że opowiadanie Ci się spodobało. Miło mi, że zauważyłaś zmiany w moim pisaniu. Staram się tworzyć coraz lepsze opowiadania, tak więc zawsze niesamowicie się cieszę, kiedy czytelnicy zauważają moje postępy. Serdecznie dziękuje:)

      Usuń
  5. Ojj, już myślałam, że Sasuś zrobi krzywdę naruto w postaci ugryzienia ;d Uff, normalnie kamień spadł z serca xD
    No Sasuś ma racje - Naruś jest dość niezwykłą osobą :) Współczuję Naruto tego, że Łowcy zabili mu ojca ;c
    JEZUS MARIA! Co oni zrobili z biednym Itachim?? ;( Ale on musiał przejść piekło, widząc inne wampiry w takim stanie. Tli się we mnie jeszcze nadzieja, że on przeżyje i będę się jej trzymać, aż do dalszych wyjaśnień :)
    Zastanawia mnie, jaki kolor włosów sobie zafundowałaś :D Mam nadzieję, że rzeczywiście teraz znajdziesz więcej czasu - dla siebie, na pisanie, na czytanie (:
    Także życzę ci wszystkiego najlepszego na spóźnione urodziny i czekam na następny rozdział :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuje za życzenia i cieszę się, że notka Ci się spodobała:)
      Dawniej miałam włosy w kolorze ciemnego blondu, a teraz przefarbowałam się na odcień czerwieni - od pewnego czasu pokochałam tę barwę, więc stwierdziłam, że zaszaleję i zrobiłam sobie włosy w takim kolorze xD

      Usuń
    2. Też mam ciemny blond xD Myślałam dużo razy nad ładnym jasnym - prawie platynowym, ale zrezygnowałam z tego pomysłu, sama nie wiem nawet czemu xd Może na święta sobie na taki przefarbuję :D Dużo razy też koleżanki proponowały mi rudy, ale nie za bardzo widzę siebie w takich włosach. Za to czerwony skradł moje serce, bo zeszłym roku miałam zrobione tą barwą pasemka ^-^

      Usuń
  6. Kocham to opowiadanie!!!
    Pisz jak najszybciej kolejny rozdział!!!
    Plis;-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że opowiadanie Ci się spodobało:) Następny rozdział pojawi się niestety najprawdopodobniej dopiero za dwa tygodnie, ponieważ mam strasznie napięty grafik, ale postaram się opublikować go szybciej:)

      Usuń
  7. No, pięknie, pięknie. Kolejne opowiadanie które trafia na moją listę TOP. Po tym rozdziale na prawdę się zakochałam. Rzeczywiście się poprawiłaś w pisaniu, co bardzo mi się podoba. Dziwnym sposobem po przeczytaniu twojego rozdziału wpadła w taki spokojny nastrój, można powiedzieć, że się uspokoiłam, ogarnęłam. Fajne uczucie, chcę go doświadczać częściej xD

    Bardzo podobała mi się rozmowa Sasuke i Naruto. Kiedy Naruto nakrzyczał na Uchihę to jakby pokazał ten swój temperament. Kurcze, bardzo mnie ciekawi jak to było z Naruto i jego ojcem. Tak jak on opowiada to mi się to wydaje takie dramatyczne, a jednocześnie kochane.
    Jak zwykle przy tych momentach z Itachim przechodziły mnie ciarki. Szkoda mi go, mam nadzieję, że uda mu się jakoś uciec, czy coś. Albo go uratują.
    Niejasności w tekście są potrzebne, żeby zaciekawić, więc mogą być, tylko nie za dużo, bo zwariuję z czekaniem na rozdziały :3 Pozdrawiam i życzę powodzenia z następnym rozdziałem. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest mi bardzo miło, że zauważyłaś moje postępy w pisaniu:) Coraz ciężej pracuję nad opowiadaniami. Poprawiam w nich wcześniejsze błędy, staram się dokształcać i strasznie się cieszę, że powolnie zaczyna być widać efekty. Bardzo dziękuje i miło mi, że rozdział Ci się spodobał:)

      Usuń
  8. Tak, tutaj z pewnością mogę napisać, że jest to opowiadanie, na które czekam z niecierpliwością. Postacie mają charaktery, nie są takie "rozlazłe" jak można czasem spotkać. Swoimi słowami także świetnie wprowadzasz w atmosferę opowiadania w każdym rozdziale. Dopiero teraz widać, jak bardzo się poprawiłaś. Dużo autorek wie zapewne, że te "stare opowiadania" trochę nas ograniczają. Sytuacja była przedstawiona, kiedy byliśmy na tym "gorszym poziomie" i co prawda każdy rozdział jest lepszy, ale zawsze mógłby być lepszy. Jedyne, co tak lekko razi mnie w oczy to coś, na co kiedyś Koko też zwróciła mi uwagę. Są to powtórzenia typu "Itachi", "chłopak", "czarnowłosy", "czarnooki" itp. Wiesz o co chodzi. Np. " Itachi krzyknął głośno, zagłuszając w ten sposób trzask łamanych kości. Chłopak wrzeszczał z bólu, kiedy jego oprawca puścił już bezwładne ręce i chwycił go za włosy."
    "chłopak" jest już tam niepotrzebny, bo i tak wiadomo o kogo chodzi, nie? Sama też pisałam do niedawna "chłopak, Uzumaki, Uchiha, brunet, blondyn, brunet" i tak w kółko xD Staram się tego oduczyć i zwracam na to uwagę też w tekstach innych.
    No i oczywiście życzonka, spóźnione, ale ciepłe ^^ Sto lat i mam nadzieję, że twoje plany będą pomyślne. Z całego serca życzę ci, żeby wszystko przebiegło po twojej myśli. I takie marzenie, żebyśmy razem w Tokio pracowały jako tłumaczki, he? ^^ Zobaczymy, jak to się potoczy.
    No i na koniec taka prośba: Pliiiis, napisz one-shota o Sebastianku i Cielu, proooooooooosze ^^ I może coś z Loveless?? ;>
    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że opowiadanie Ci się podoba:) "Serce mroku" jest dla mnie ogromną szansą na poprawę w pisaniu. Przenikają się w nim wątki fantasy, codziennego, zwykłego życia oraz opisu emocji bohaterów. W tym opowiadaniu chcę poprawić się we wszystkich aspektach, dlatego bardzo dziękuje za zauważenie błędów. Powtórzenia są moją piętą achillesową - ciągle mi się zdarzają, ale postaram się to naprawić. W przyszłym rozdziale spróbuję ich uniknąć:)
      Dziękuje za życzenia:) Byłoby świetnie, gdybyśmy obie pracowały, jako tłumaczki w Tokio. To by było coś xD
      Przyznam szczerze, że myślałam już nad one-shot'ami z "Kuroshitsuji" i "Loveless". Mam na nie ogólną koncepcję, więc, kiedy doszlifuję pomysły to napewno je opublikuję:)

      Usuń
  9. Jestem zachwycona , całkowicie mnie urzekłaś tą notką . Masz wspaniały styl pisania , a jeśli uważasz , że jeszcze możesz go poprawić , to nobla z literatury masz jak w banku ; > Mam nadzieje że ten rok będzie nagrodą dla Ciebie , za to ile dajesz mnie ( i innym z pewnością też ) szczęścia poprzez swoje notki. Poruszasz serca i panujesz nad uczuciami . Właśnie takie cele ma pisanie . Jeżeli pisząc oddajesz fragment swojej duszy , to jesteś fragmentem życia każdego czytelnika . Moim napewno . Nie przywykłam do pisania długich komentarzy , ani poruszania w nich kwestii pozanotkowych , że się tak wypowiem . Jednak Tobie poświęcę więcej uwagi . Mam nadzieje , że zmiany na które się decydujesz sprawią , że z Twoich ust nie będzie schodził uśmiech . Zasługujesz na uznanie, oraz szacunek . Z mojej strony jest on pełen. Mam nadzieję ,że spotkasz na swojej drodze kogoś kto uczyni nawet szary dzień , jednym z najpiękniejszych . Chcę życzyć Ci wszystkiego co możesz sobie wyśnić . Dziękuję za wszystkie twoje myśli przelane w opowiadania , cały czas spędzony nad notkami i za cały trud włożony w uszczęśliwianie yaoistów .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że notka Ci się spodobała:) Dziękuje serdecznie za wszystkie ciepłe słowa. Twój komentarz niesamowicie mnie rozweselił i wzruszył. Wywarł na mnie tak pozytywne wrażenie, że nie mam pojęcia jak dziękować za wszystkie życzenia i pochwały, które zawarłaś w swoim wpisie. Jest to dla mnie ogromną radością i pięknym gestem. Naprawdę dziękuje z całego serca:)

      Usuń
  10. Przeczytałam wszystkie rozdziały z zapartym tchem. C u d o! Masz nową stałą czytelniczkę, czekam na następny rozdział z niecierpliwością.
    Kami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że stałaś się nową czytelniczką mojego bloga:) Niesamowicie mi miło, że opowiadanie przypadło Ci do gustu i że będziesz często do mnie zaglądać:)

      Usuń
  11. Obiecałam i dotrzymałam słowa :D Przeczytałam wcześniejszy i ten rozdział i wow o.O Bardzo mi się podobały te chwile z Naruto i Sasuke. *.* Ciekawe czy Sasuke nie posłucha się lekarza? A może jednak zostanie z ciekawości jakim człowiekiem jest Naruto? Rozumiesz, że o mało nie popłakałam się czytając te wspomnienia Naruto o swoim ojcu? Nienawidzę i kocham cię za to >.<
    A co do Itachiego, czułam jego ból, strach. Mam nadzieję, że Sasuke z Naruto jakoś go uratują? Albo zrobią wielki bunt / atak wampirów na świat ludzi? Cokolwiek?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że oba wpisy Ci się spodobały:) W przyszłym rozdziale wyjaśni się kilka wątków, o których wspomniałaś i obiecuję, że w nowej notce będzie dużo akcji oraz nowych motywów:)

      Usuń
  12. Kochana genialny rozdział.GENIALNY!!! Niestety nie mogłam go wcześniej przeczytać,bo byłam na wyjeździe ale lepiej późno niż wcale;) Zaciekawiłaś mnie strasznie.Masz bardzo oryginalne pomysły za co Cię cenię bo trudno teraz o coś ciekawego i jedynego w swoim rodzaju.Zastanawia mnie czy Sasuke zostanie u Naruto. Biedny Itachi. Musi patrzeć na śmierć swojego rodu,Łowcy są okrutni.Opisałaś to wszystko bardzo realistycznie,a jak Itachi'emu zostały złamane ręce to aż miałam nieprzyjemne dreszcze.Wspaniale opisujesz,miałam wszystko przed oczami.Tylko strasznie ciekawi mnie co będzie dalej.Ale rozumiem,że nie masz czasu na częstsze wstawianie notek i,że chcesz być jeszcze lepsza w pisaniu.I na pewno będziesz, bo już jesteś genialna;p Rozdział bardzo mi się podobał i czekam na rozwikłanie nurtujących mnie pytań;) Pozdrawiam,Kasia

    OdpowiedzUsuń
  13. Kochana genialny rozdział.GENIALNY!!! Niestety nie mogłam go wcześniej przeczytać,bo byłam na wyjeździe ale lepiej późno niż wcale;) Zaciekawiłaś mnie strasznie.Masz bardzo oryginalne pomysły za co Cię cenię bo trudno teraz o coś ciekawego i jedynego w swoim rodzaju.Zastanawia mnie czy Sasuke zostanie u Naruto. Biedny Itachi. Musi patrzeć na śmierć swojego rodu,Łowcy są okrutni.Opisałaś to wszystko bardzo realistycznie,a jak Itachi'emu zostały złamane ręce to aż miałam nieprzyjemne dreszcze.Wspaniale opisujesz,miałam wszystko przed oczami.Tylko strasznie ciekawi mnie co będzie dalej.Ale rozumiem,że nie masz czasu na częstsze wstawianie notek i,że chcesz być jeszcze lepsza w pisaniu.I na pewno będziesz, bo już jesteś genialna;p Rozdział bardzo mi się podobał i czekam na rozwikłanie nurtujących mnie pytań;) Pozdrawiam,Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że rozdział Ci się spodobał, kochana:) Mam nadzieję, że wyjazd Ci się udał. Ja niestety cały długi weekend zostałam w domu, ale dzięki temu zdołałam troszkę odpocząć od szkoły i nabrać sił. Bardzo mi miło, że zdołałam Cię zaciekawić i mam ogromną ochotę zacząć pisać nowy rozdział. Jednakże muszę dzisiaj odrobić sporo lekcji, za które niebawem się zabieram, a cały przyszły tydzień mam wypełniony sprawdzianami, dlatego 4 rozdział "Serca mroku" prawdopodobnie pojawi się dopiero za dwa tygodnie, bo w sobotę znów idę do szkoły, ponieważ odrabiamy jakiś wolny dzień. Chyba spróbuję się rozchorować i wtedy opublikuję kolejny wpis xD

      Usuń
    2. Och kochana trochę Ci współczuję,że musisz iść do szkoły w sobotę.Wyjazd bardzo mi się udał,choć nie obyło się od niespodzianek.Ja też mam sprawdziany i lekcje dlatego to mój ostatni wpis.Cierpliwie poczekam na nowy rozdział bo wiem,że warto.A Tobie życzę udanego tygodnia i dobrego napisania sprawdzianów;)Na razie mamy strasznie mało czasu ale ja to sobie mówię,żeby jakoś przetrwać listopad.Bo w grudniu będzie dużo wolnego i w końcu może porządnie odpocznę;p Pozdrawiam gorąco i życzę dużo weny i wszystkiego naj;**
      Kasia

      Usuń
    3. Chodzenie w soboty do szkoły jest strasznie męczące, bo potem mamy zaledwie jeden dzień wolnego, który spędzamy na odrabianiu kolejnych lekcji. Ten czterodniowy weekend strasznie szybko mi minął i nie zdążyłam zrobić połowy rzeczy, których zamierzałam. Zrobiłam wczoraj większość lekcji, ale niestety mam mnóstwo sprawdzianów, na które dzisiaj muszę się przygotować. Mam nadzieję, że listopad szybko minie, bo w grudniu mamy mnóstwo wolnego:) Tobie także życzę udanego tygodnia. Pozdrawiam gorąco i do następnego razu :*

      Usuń
  14. Ja też nie mam czasu, więc również komentuję ze sporym opóźnieniem. Bardzo fajny rozdział. Świetnie opisana scena między Sasuke a Naruto. Taka bardzo realistyczna. A dialog niewymuszony. Za co ogromny plus. Co do drugiej części rozdziału, mój biedny Ita. Normalnie łezka mi się w oczu zakręciła. Mój kochany Ita. Już ja by tym ludziom dała popalić, krzywdzić takiego słodkiego Itachiego. Mam tylko nadzieję, że Itachi ucieknie im, jakoś, albo, że Sasuke go uratuje. A przy okazji, fajny pomysł z ojcem Naruto jako wampira. Zapewne jeśli żyje, jest ich przywódcą. I uratuje Itasia! Nie no na serio, dzisiaj głowy do porządnych komentarzy nie mam, więc kończę. Życzę weny i czasu na pisanie.
    P.S Jak będziesz mieć chwilę, również udało mi się coś wrzucić. W końcu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że rozdział Ci się spodobał:) W ostatnim czasie mam dla siebie bardzo mało czasu. Dziś jestem już strasznie zmęczona, dlatego nowy wpis na Twoim blogu przeczytam w ciągu kilku najbliższych dni:)

      Usuń
  15. Hej kochana! Strasznie Cię przepraszam,że się nie odzywałam,ale miałam bardzo ciężki tydzień.Kartkówki,sprawdziany, tego jest za dużo.A jutro wyjeżdżam,więc też nie popiszemy.Niestety teraz mam ciężki okres w szkole,praktycznie nie mam na nic czasu,jestem zmęczona tym wszystkim.Ale oby do grudnia.Przepraszam,że tak krótko ale nie mam głowy do niczego.Myślę,że za tydzień sobie popiszemy.Jeszcze raz przepraszam i pozdrawiam i życzę Ci wszystkiego dobrego.
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej kochana :* Nic się nie stało. Ja także nie mam teraz zbyt wiele wolnego czasu. Jedynie w nieliczne soboty udaje mi się dłużej posiedzieć na komputerze. W tygodniu mam ciągłe kartkówki, sprawdziany, tysiące prezentacji. Napiszemy jedną pracę, to zaraz zapowiadają setki kolejnych. Traktują nas, jak przedmioty, które są w stanie 24 godziny na dobę siedzieć nad książkami. Jednakże w grudniu będziemy mieć dużo dni wolnych, więc napewno sobie wtedy popiszemy:)

      Usuń
  16. To trochę irytujące, że nie ma niemal żadnego powodu wojny z wampirami prócz zachcianek królewskiej pary. Przecież – skoro część ludzi jest zmęczona tą wojną – można było wszcząć bunt. No ale nie czepiam się, może są jakieś inne powody, więc idę czytać c:

    OdpowiedzUsuń